God of war 4 – recenzja gry. Jak wychowałem syna.

Mój stosunek do serii God of war mógłbym porównać do tego, jakie reakcje wywołują we mnie hollywoodzkie produkcje o superbohaterach* (z wyjątkiem Doktora Strange, o czym może kiedyś napiszę). Doceniam techniczne dopracowanie, mogę taką treść skonsumować z umiarkowaną przyjemnością (jest to taki narracyjny odpowiednik fastfoodu), jednak nie wzbudza to we mnie żadnych żywych emocji.

Królestwo jego nie jest z tego świata

Pierwszy raz spotkałem go w jakiejś zwykłej, mało charakterystycznej okoliczności. Chyba był to niedzielny spacer po parku, z rodziną, gdy oddaliłem się od nich na chwilę, aby w pobliskim stoisku z napojami kupić schłodzoną wodę. Stał tam w cieniu drzewa, wyspa zimna i ciemności w tym letnim, słonecznym popołudniu. Przywitał się ze mną krótko, uśmiechnął i powiedział “Zobaczymy się w...