Opowieści z Pętli (sezon 1), czyli paradoksy ludzkiej egzystencji

Last modified date

Comments: 0

Od czasu do czasu, czy to w filmie, czy w literaturze, trafiam na narrację, która przypomina mi o tym, jak wspaniałe może być snucie historii. Właśnie tak zadziałała na mnie produkcja Amazon Prime – “Opowieści z Pętli” (“Tales from the Loop”). Dlatego zamiast po prostu zrecenzować ten serial, opowiem wam historię.

Było nas trzech

Przed ekranem zasiadło trzech mnie: poszukujący mocnych wrażeń multimedialny Turysta, przeintelektualizowany postmodernistyczny Cynik, który wszystko już widział oraz naiwny Dzieciak, otwarty na świat i skory do zachwytów. Włączyliśmy Amazon Prime i z menu wybraliśmy “Tales from the Loop”, serial inspirowany twórczością Simona Stålenhaga.

Stålenhag to szwedzki artysta, który zdobył rozgłos dzięki obrazom łączącym skandynawską codzienność z zagadkowymi, retrofuturystycznymi dodatkami. Obrazy są frapujące, mają swój unikatowy, trochę niepokojący klimat. Jednak są obrazami, nie ma w nich konkretnej opowieści, więc tym bardziej ciekawe było, jak czysto plastyczną inspirację potraktują twórcy serialu. Ok, to ostatnie stwierdzenie nie jest do końca prawdą, ponieważ wraz z rosnącą popularnością obrazów, uniwersum Stålenhaga obrosło już w trochę historii, nadano mu jakąś strukturę (chociażby w grze fabularnej o tym samym tytule). Jednak nadal jest tam tyle miejsca na interpretację, że nawet znając twórczość Stålenhaga i jej pochodne, nie wiadomo było, czego się spodziewać po amazonowej produkcji.

Akcja serialu osadzona jest w miasteczku Mercer, w stanie Ohio. Stålenhagową inspirację importowano więc do Stanów Zjednoczonych, co jednak wiele pod względem estetycznym nie zmieniło – Mercer to równie dobrze mogłoby być szwedzkie miasteczko. Większość mieszkańców pracuje w zlokalizowanym pod ziemią ośrodku naukowym, nazywanym Pętlą. To dosyć zagadkowy przybytek, który co jakiś czas generuje anomalie pojawiające się w miasteczku i okolicy. Żyjący tu ludzie są więc oswojeni z dziwnością, dlatego też ciężar narracji przeniesiony jest z samej niesamowitości na to, w jaki sposób te osobliwości mogą wywrócić do góry nogami przewidywalną codzienność. Tak w skrócie wygląda doskonały przepis na historię obyczajową zastosowany przez twórców „Opowieści z Pętli”. Każdy odcinek to oddzielna historia, jednak epizody te splatają się dzięki wspólnocie bohaterów i wątków. Ktoś, kto w jednym odcinku był postacią drugoplanową, w kolejnym staje się głównym bohaterem, a zdarzenia z jednej historii mogą znaleźć kontynuację w innej.

Włączyliśmy serial. Po 5 minutach multimedialny Turysta zaczął marudzić, że ma mało wolnego czasu i jeśli już go poświęca na oglądanie serialu, to oczekuje czegoś konkretnego, mocnych wrażeń, a nie historii o niczym. “Tu się nic nie dzieje, to będzie jakiś sentymentalny, obyczajowy gniot” – narzekał. Dzieciak nieśmiało mruknął, że w sumie on to by sobie coś takiego obejrzał, a Cynik przymrużył jedno oko i poparł Dzieciaka, co wywołało jego ogromną radość. “Spokojnie – przystopował go Cynik. – Też mnie to nudzi i też nie mam ochoty na takie klimaty. Ale dam temu szansę, bo te grafiki były naprawdę dobre, stymulujące wyobraźnię. Miały w sobie potencjał, skompresowane historie, czekające na odkrycie. Aż żal mi porzucać inspirowaną nimi opowieść na samym początku”. Turysta prychnął “Nuuuuda.”, wstał z sofy i wyszedł z pokoju.

Było nas dwóch

Po zakończeniu pierwszego odcinka spojrzeliśmy na siebie – błysk w oczach Dzieciaka kontrastował z blazą malującą się na twarzy Cynika, który bąknął nosowo “Dobra, włącz kolejny”. Dotrwał do trzeciego odcinka, po czym westchnął i zaczął się podnosić z kanapy. “Nie podoba ci się?” – zapytał zdziwiony Dzieciak. Cynik wydął usta i przewrócił oczami – “Przecież to wszystko już było setki razy. Ten serial składa się z ogranych, obyczajowych motywów, przerobionych przez kino i literaturę tyle razy i na tyle sposobów, że po prostu czuję się zażenowany oglądając kolejne podejście do tych samych tematów. Miała być fantastyka, a jest tania, naiwna obyczajówka. Te fantastyczne motywy to tylko pretekst do rozpoczęcia zwykłej historii. Meh”.

Cynik wstał i wyczłapał z pokoju. Został sam Dzieciak, który niczym nie zrażony kontynuował oglądanie serialu.

Byłem sam jeden

Zostałem tam sam, jako nieuprzedzone dziecko i z zachwytem chłonąłem proste historie opowiadane w kolejnych odcinkach “Opowieści z Pętli”. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że twórcy grają mi na emocjach za pomocą obyczajowych lejtmotywów i sentymentalnej muzyki (Paula Leonarda-Morgana i Philipa Glassa), że fantastyki używają tu jedynie jako pretekstu i estetycznego ozdobnika, że fabularnie często chodzą na skróty, że zdarzają im się scenariuszowe potknięcia i psychologiczne uproszczenia, jednak mimo to oglądałem serial nadal. Wybaczałem mu wszystkie niedociągnięcia, bo po prostu polubiłem tę narrację, otworzyłem się na nią i chciałem przeżyć te emocje.

Po zakończeniu ostatniego odcinka zasmarkany od płaczu Dzieciak spojrzał w tył, skąd usłyszał ciche szlochanie. Dostrzegł tam Cynika i Turystę ocierających łzy.

***

Jak się pewnie domyślasz na podstawie tego, co napisałem dotychczas, “Opowieści z Pętli” mogą odrzucić. Sam początkowo chciałem je wyłączyć, jednak dałem serialowi szansę i przetrwałem trudny pierwszy kwadrans. No i zacząłem się wciągać. To z kolei sprawiło, iż świadomie zrezygnowałem z krytycyzmu i przyjąłem ten serial tak, jakby mi po raz pierwszy opowiadano historie o typowych, egzystencjalnych bolączkach człowieka. Bo w gruncie rzeczy tym jest “Tales from the Loop” – obyczajówką, w której elementy fantastyczne są frapującym ozdobnikiem. Nie ma tu szafowania niesamowitością. Pojawia się ona jako pewien punkt w codzienności bohaterów, jako granica oczywistości, poza którą wszystko zostaje przenicowane, wyrwane z kolein, przez co możliwe staje się wyraziste uchwycenie emocji i przemijania, obracanie ludzką naturą i przyglądanie się jej z każdej strony.

Jeżeli jesteś skłonny otworzyć się na tę opowieść, dostarczy ci on wielu emocji, odpowiednio potęgowanych, aż do końcowego punktu katharsis, kiedy oczyszczony z odkładających się latami warstw cynizmu przypomnisz sobie co leżało pod nimi ukryte.

Trailer „Opowieści z Pętli”

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment