O szczęściu

Last modified date

Comments: 0

W tym roku na święta Bożego Narodzenia pojechałem do rodziny. Na stole w kuchni został zapomniany kawałek żółtego sera. Moja nieobecność w domu trwała około dwa tygodnie. W ciepłej atmosferze w serze zaczęły zachodzić różne dziwne procesy, z grubsza rzecz biorąc takie same, jakie zachodziły przed miliardami lat na Ziemi, aż w końcu serek ożył i zyskał świadomość.

Początkowo jego egzystencja była bardzo prosta: lewitował sobie gdzieś mniej więcej w połowie drogi między sufitem a podłogą, powoli sunął przez wszystkie pomieszczenia, w tę i z powrotem, doskonale samowystarczalny, zadowolony, łagodnie uśmiechnięty. Jednak zdarzyło się coś (co to było? czy może spojrzenie w okno i niewytłumaczalny widok zewnętrznego świata? czy może jakiś nieuchronnie przypisany życiu, wewnętrzny impuls?), co zmąciło spokój serka. Jego świadomość uległa gwałtownemu rozszerzeniu, zakończyła się błoga, kwietystyczna autarkia.

Niebawem zmarł. Tak jak i inne serki, tak i on nie miał układu trawiennego, więc było to nieuchronne. Można powiedzieć, że się wypalił, że zużył całą energię w jaką wyposażono go u zarania jego istnienia. Śmierć była wpisana w jego naturę. Najgorsze jest to, iż ta początkowo perfekcyjnie szczęśliwa istota umarła w cierpieniu, oburzona na niesprawiedliwą zagadkowość własnej, absurdalnej egzystencji.

Skąd to wiem? Serek nauczył się obsługiwać komputer i na nim napisał swój opus vitae, trzystronicowy traktat zatytułowany „O losie!”. Dzieło zawierało prawie same pytania bez odpowiedzi. Serek żył niemal wyłącznie pytaniami. Wyjątkami odcinającymi się od atmosfery całości były: końcowa fraza, w której serek wyraża swoją wdzięczność za to, że bóg jakiś dał mu wyznać jak bardzo cierpi, oraz przepis na szczęście, zaczerpnięty z pierwotnego okresu serkowej egzystencji, który to okres nazwał on Idyllą. Recepta brzmiała:

“Szczęśliwym ten, kto łagodnie dryfuje na wysokości metra i sześćdziesięciu centymetrów w czystym, trzypokojowym mieszkaniu.”

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment