Nowa Fantastyka 08/2021

okładka czasopisma Nowa Fantastyka 08/2021

Mam wrażenie, że pierwsze opowiadanie numeru, czyli “Nakarmić kruki” Agnieszki Fulińskiej, to fantastyka mocno zafascynowana starożytnym eposem. Bardzo podobała mi się oprawa – autorce udało się przenieść czytelnika do Italii przełomu XVIII i XIX wieku w bardzo wiarygodny sposób. Prawdę mówiąc to momentami miałem wrażenie, że czytam jakiegoś włoskiego autora. Co do fabuły to nie jest ona nowatorska. Do tego cały epicki rozmach upakowany jest w ograniczonej przestrzeni opowiadania, przez co w pewnym momencie robi się z tego narracyjny rollercoaster. Niemniej jednak jest to do wybaczenia ze wspomnianego już względu – Italia jest tu bardzo żywa, swoista i autentyczna.

“Ruiny Sodomy” to ciekawy miks gatunkowy autorstwa Zbigniewa Wojnarowskiego. Zaczyna się jak inspirowane „Biblią” fantasy, które niespodziewanie przenicowuje się w SF i cyberpunka, aby zakończyć się w sposób smutny, pełen rezygnacji i egzystencjalny.

Dział prozy zagranicznej otwiera “Rubin z Letniego Dworu” Mari Ness. Jest to mocno schematyczna opowieść o baśniowej konstrukcji. Łatwo się to czyta, ale jednocześnie nie ma zbyt wiele do zaoferowania czytelnikowi. Ot, taki wypełniacz.

“Na czym polega sztuczka” A.C. Wise to bardzo dynamicznie napisana proza. Typem energii przypominała mi dzieła Palahniuka, co jest pochwałą. Jeżeli chodzi o setting, to jest to bliżej nieokreślona współczesność, gatunkowo – zaryzykowałbym stwierdzenie, że to miks powieści gotyckiej z urban fantasy. Fabuła ogniskuje się wokół artysty scenicznego, iluzjonisty, którego sztuczki kryją za sobą coś więcej niż kuglarską zręczność.

“Gwiazdka za każde niewypowiedziane słowo” Kai Hudson to sentymentalne SF. Dobrze napisane, do tego grające na emocjach – przyjemna lektura, która przez pryzmat technologii i nauki opowiada tak naprawdę o podstawowych elementach ludzkiej natury.

W krótkim, konkretnym, ale ciekawym wywiadzie z Tedem Chiangiem (“Eksplorowanie idei”, Marcin Zmierzchowski) trafiłem na stwierdzenie, które mnie zaniepokoiło. Na pytanie o odpowiedzialność spoczywającą na literaturze fantastycznej, odpowiedział on:

“Jestem niechętny obarczaniu twórców fantastyki jakimikolwiek innymi zobowiązaniami, niż mają wszyscy artyści, a więc by mieć świadomość moralnych implikacji swoich dzieł”.

W głowie noszę sporo pomysłów na fabuły, lecz część z nich to zwykłe żarty, niezobowiązujące eksperymenty myślowe lub nawet literackie hucpy. Przyznam, że nie nakładam na literaturę żadnych zobowiązań. Co nie znaczy, iż nie doceniam jej zaangażowania. Nie uważam jednak, iż jest to powinność. Tutaj mogę wrócić do przywoływanego już wcześniej Palahniuka – jego chore pomysły po prostu bawią i często nie kryje się za nimi nic więcej niż szalona jazda po zwojach mózgu. I dla takiej literatury jest miejsce na półkach.

Wywiad z Tomkiem Bagińskim (“Wiedźmin: spojrzenie wstecz na 1. sezon”, Marcin Zmierzchowski) wydaje mi się powtórką z historii. W numerze 12/2019 Nowej Fantastyki wiedźminowska publicystyka, w tym wywiady, sprawiła, że zacząłem czekać na ten serial, mimo że fanem Wiedźmina nie jestem. Serialem okrutnie się rozczarowałem, bo był toporny, plastikowy i pretensjonalny. Usypałem więc na nim kopczyk i postawiłem krzyż, jednak Tomek Bagiński ten krzyż wyciągnął. Ta produkcja to nadal trup, jednak po tym wywiadzie coś mnie kusi, aby przy okazji drugiego sezonu ponownie sprawdzić, czy aby w tym trupie nie pojawiła się iskierka życia.

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment