Nowa Fantastyka 07/2021

okładka Nowej Fantastyki nr 07/2021

We wstępniaku do tego numeru Jerzy Rzymowski pisze o intelektualnym chowie wsobnym, czyli o umysłowym ograniczaniu się do swojej światopoglądowej bańki. Jest to temat ostatnio często poruszany, ponieważ media społecznościowe bardzo nasiliły to zjawisko – jeżeli sami nie dokonamy wystarczającego filtrowania znajomych i źródeł wiadomości, algorytmy zrobią to za nas, z coraz większą skutecznością odfiltrowując z feedu to, co mogłoby wzbudzić nasz opór. Chyba każdy mniej konformistyczny użytkownik Facebooka zetknął się z tym zjawiskiem umysłowej trybalizacji, gdzie do niepopularnej w danej bańce opinii spontanicznie zbiega się coraz więcej osób nie po to, aby cokolwiek rzeczowego powiedzieć, ale by szydzić i ośmieszać. Można to chyba uznać za rodzaj niesterowanego cancel culture dziejącego się w mikroskali jednego dialogu.

Z następującego po wstępniaku wywiadu dowiadujemy się czym jest fantastyka militarna i, jak się okazuje, jej jest poświęcony ten numer. Jeżeli chodzi o prozę, dawno NF nie sprawiła mi tak dużej przyjemności. Piszę tu o numerze jako całości, bo zawsze trafia się przynajmniej jedno, czy dwa dobre opowiadania. Tutaj cały dział prozy jest wciągający. Ok, fantastyka militarna, this is epic.

Zaczyna się od “Snu o Al-Ghadirijja” WIktora Orłowskiego. Jest to bardzo gęsta proza, aż ciężka od mistycznego nastroju. Akcja osadzona jest na Bliskim Wschodzie, w Iraku. Dopiero teraz, pisząc recenzję, dowiedziałem się, że bazuje ona na prawdziwym wydarzeniu – na obronie ratusza w Karbali. Całość ma posmak horroru, a przy tym jest to mocna, żołnierska historia. Napisana tak autentycznie, że w stopce o autorze spodziewałem się przeczytać “weteran wojny w Iraku, obecnie parający się pisaniem fantastyki”. Okazało się jednak, że za tym świetnym opowiadaniem stoi młody autor z rocznika 1995. Well played, mister Orłowski.

“Nowy wspaniały Księżyc” Marka Nowaka to chyba najsłabsza pozycja wśród opowiadań z tego numeru. Nie oznacza to, iż jest to zła proza – po prostu konkurencja trafiła się niezwykle mocna. Jest to skupiona na socjotechnice i polityce historyjka o przełomowym momencie w historii naszej cywilizacji.

“Na posterunku” Mike’a Gelprina to dosyć krótka forma, którą mógłbym określić jako odległego kuzyna “Wojaka Szwejka”. Antywojenna powiastka, z mistycznym dodatkiem w tle – niestety, tak naprawdę fabularnie zbędnym i nic istotnego nie wnoszącym. Siłą tego opowiadania jest jego nastrój i warsztatowa sprawność autora, a nie średniej jakości plot twist.

“Hodowcy os” Marka Jacobsena ponownie przenosi nas na Bliski Wschód, tym razem do Syrii. Jest to frapująca wizja futurystycznej “stabilizacji” regionu już bez użycia żołnierzy, ale za to z zaawansowaną technologią. Sposób działania interweniującego mocarstwa jest nieludzki, w dosłownym sensie, ponieważ decyzyjność leży już w dużym stopniu po stronie algorytmów. To stwierdzenie jest absurdalne, bo w końcu czy jakakolwiek wojna jest ludzka? Presja technologicznej okupacji skompresowana została w jednej ludzkiej tragedii, której konkretność zostaje skonfrontowana z perfekcyjną bezoosobowścią nadzorującego systemu.

“Najdzielniejsi z nas dotknęli nieba” Carrie Vaughn to opowiadanie o tematyce lotniczej, w której technologiczny retrofuturyzm zostaje przemieszany z nastrojem historii niesamowitej. Nie mogłem uciec od wrażenia, że swoim klimatem w jakiś sposób mocno nawiązywało to do Poego i Lovercrafta.

“Gołubasz, albo elegia wina-krwi-wojny” Catherynne M. Valente. No, to jest bomba tego numeru. Nic długiego, ale za to bardzo wybuchowego. Jest to przekrojowa narracja o kawałku odległej przyszłości skolonizowanego kosmosu, opowiedziana przez pryzmat kieliszka wypełnionego winem. Początkowo ten narracyjny zabieg nieco mnie dorzucił, jednak szybko się w tym rozsmakowałem, ponieważ autorka zrealizowała go niezwykle sprawnie i z dużą świadomością tego, co i jak chce osiągnąć. Dzięki temu fasetowa narracja tworzy piękną całość, zamykającą dużą, historyczną narrację w zaskakującym dla czytelnika kontekście międzyplanetarnego winiarstwa. I nie, to nie jest śmieszna historia.

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment