Nowa Fantastyka 03/2020

Last modified date

Comments: 0

W trzecim numerze rocznika 2020 “Nowej Fantastyki” dział z prozą polską otwiera opowiadanie “Jednooki pies” Magdaleny Kucenty. Tekst odebrałem jako niedojrzały artystycznie, raczej spodziewałbym się go gdzieś na fandomowej stronie niż w NF. Narracja jest mało przekonywująca i mało porywająca. Gdybym na siłę miał szukać czegoś, co mogę policzyć tu na plus, to byłby to niestandardowy świat. Jednak koniec końców odebrałem go jako niespecjalnie koherentny zlepek różnych konwencji. Nowy zlepek nie jest dla mnie wartością samą w sobie – lepienie powinno być aktem tworzenia nowej harmonii, a tu nie jest. Żeby więc pochwalić to opowiadanie za cokolwiek, docenię kilka estetycznych elementów, jak chociażby teleskopowe implanty wzrokowe pozostające w ciągłym ruchu, nawet gdy ich posiadacz skupia się na czymś konkretnym, np. na rozmówcy. Wiem, że nie brzmi to wow, ale wyobraziłem to sobie i wyglądało świetnie ;)

Budując ad hoc ejdetyczną klamrę, od psa przejdę do kota, przeskakując do trzeciego opowiadania. To “Śnieniewzięcie” Sonii Korty, w którym główny bohater wciela w życie intrygę w równoległej, onirycznej rzeczywistości. Fabularnie jest tu minimalna zawartość, wystarczająca na ramę dla opowiadania, estetycznie jest to bardzo ciekawe, warsztatowo – również jak najbardziej ok.

Wrócę teraz do przeskoczonego drugiego opowiadania, czyli “LSY” Anny Łagan. To, podobnie jak “Jednooki pies”, miszmasz gatunkowy, z tym że ten jest zdecydowanie bardziej udany. Prawdę mówiąc jest całkowicie udany i dojrzały. W nocie redaktora pada stwierdzenie, iż jest to SF opowiadane z perspektywy fantasy i pod tym się podpiszę. Przy okazji przypomnę moje opowiadanie, w dosyć podobnym settingu – “Wilk ze stali”.

W prozie zagranicznej na start znajdujemy “Gadżet mon amour” Aleksandra Matiuchina. Opowiadanie to sklasyfikowałbym chyba jako SF, o swoistym, cyberpunkowym posmaku. Świat jest dosyć frapujący, przez co narracja wciąga, chociaż fabularnie mogłoby być tu coś więcej.

Ostatni tekst to perełka zdobiąca ten numer “Nowej Fantastyki”“Upadek i wzlot domu czarnoksiężnika Malkurila” Scotta Lyncha. Znowu jest to miks gatunków, w którym zestaw toposów typowych dla fantasy miesza się z zagadnieniami rodem z klasycznego science fiction. Lynch robi z tego wysokoenergetyczną mieszankę. Opowiadanie zaskakuje, i to nie raz. Na początku spodziewałem się czegoś kompletnie innego niż to, co czytałem już na następnej stronie. I tak pozostało aż do samego końca, którego klimatu i konwencji nie byłbym w stanie przewidzieć. Napisałbym, że to opowiadanie to bardzo miła, czytelnicza niespodzianka, jednak ono było całą serią miłych, czytelniczych niespodzianek. Bawiłem się przy tym świetnie.

Z publicystyki odniosę się do trzech tekstów:

  • w “Jak mówi obcy?” Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz piszą o językach wymyślonych przez autorów na potrzeby powieści. Temat trochę mnie przytłoczył, bo od razu zacząłem myśleć o kreacji czegoś takiego i gigantyczne przedsięwzięcie, jakim jest stworzenie spójnego i sensownego języka, wydało mi się zarówno piękne, jak i przerażające.
  • w “Sztuce perswazji” Rafał Kosik pisze o poglądach, ich zmienianiu i nakłanianiu innych do tego, aby je zmienili. Autor ubolewa nad tym, że obecnie sztuka przekonywania w wielu przypadkach zamieniła się w zwykłą manipulację. Z grubsza rzecz biorąc, łączę się z nim w bólu. Nie wiem, jak to wyglądało kiedyś, ale teraz retoryka zniknęła pod nawałem erystyki i sofistyki. Liczy się tylko efekt, a zwycięzców się nie rozlicza, w ramach kultu efektywności. Kult ten, jak każdy kult, jest wsobną hodowlą idei i przez to dawno już zdegenerował, tworząc dobre ramy działania dla tych, którzy najlepiej radzą sobie w zdegenerowanym środowisku. Są ryby, które najlepiej czują się w mulistej wodzie.
  • w “Pamięci mordercy” Łukasz Orbitowski pisze o filmie “Kuracja” Kurosawy. Tło w postaci wstępu poruszającego tematykę spirytyzmu oraz mesmeryzmu, jak też krótki szkic klimatu tego obrazu zachęciły mnie do tego, aby się z nim zapoznać. Czego pewnie nie zrobię, bo nie znajdę na to czasu. Ale fajnie, że fajnie ;)

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment