Królestwo jego nie jest z tego świata

Last modified date

Comments: 0

Pierwszy raz spotkałem go w jakiejś zwykłej, mało charakterystycznej okoliczności. Chyba był to niedzielny spacer po parku, z rodziną, gdy oddaliłem się od nich na chwilę, aby w pobliskim stoisku z napojami kupić schłodzoną wodę. Stał tam w cieniu drzewa, wyspa zimna i ciemności w tym letnim, słonecznym popołudniu. Przywitał się ze mną krótko, uśmiechnął i powiedział “Zobaczymy się w piekle”.

Oczywiście szybko zapomniałem o tym dziwnym wydarzeniu. Jednak szczupła i blada twarz nieznajomego wyłoniła się z moich wspomnień, gdy kilka lat później spotkałem go ponownie. Była wojna. Idylliczny, spokojny i dostatni świat, w którym żyliśmy dotychczas, został zmieciony tak, jakby nigdy go nie było. Wydawał się trwały i stabilny, a zniknął momentalnie, rozjechany przez czołgi i zadeptany ciężkimi, wojskowymi buciorami.

Moja córeczka zginęła zaraz na początku konfliktu, podczas pierwszego ostrzału miasta, gdy jeszcze nikt nie chował się po piwnicach, wierząc w to, iż przecież społeczność międzynarodowa, przecież pakty i przymierza, gospodarka i rozsądek ludzki nie pozwolą na to, aby coś takiego się działo w środku cywilizowanego świata. Dwa miesiące później zginęła żona i synek, pod gruzami zawalonego budynku. Ja w tym czasie byłem na akcji z ruchem oporu.

Od tego czasu nadal walczyłem, jednak jak żywy trup, bo tylko racjonalnie mogłem sobie tłumaczyć, iż jest o co walczyć. Emocjonalnie wszystko już się skończyło. Jedyne uczucie, jakie się we mnie jeszcze czasami budziło, to resztki gniewu. Nie odczuwałem już strachu ani obrzydzenia, a widok gwałtów, ludzi powoli umierających od rozległych obrażeń, tułających się pośród gruzów, osieroconych dzieci i wszystkich najgorszych okrucieństw, do jakich jest zdolny człowiek, gdy go się wyjmie z komfortowej codzienności czasów pokoju, widok tych rzeczy nie robił już na mnie wrażenia.

Głodny, brudny (nie myłem się od tygodni, a moje ubrania pokrywały skrzepy krwi), pogryziony przez pchły i wszy, kuliłem się w prowizorycznym okopie, ogłuszony eksplodującymi dookoła pociskami, gdy ponownie zauważyłem mężczyznę z tego letniego popołudnia. Stał niedaleko mnie, tak że oddzielała nas niewielka grupa partyzantów. Wyglądał jak fragment wycięty z innego obrazu i wklejony tu na chwilę – prowizorycznie i niedbale, bez dbania o kontekst. Dopadłem go i szarpiąc za klapy czarnej marynarki, zapytałem:
– Skąd wiedziałeś, że się tu spotkamy?
– Nie wiedziałem. Wiem, że spotkamy się w piekle – odparł, delikatnym ruchem strącając z siebie moje dłonie. – Ale to jeszcze nie to.

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment