Anatomia sukcesu

Last modified date

Comments: 0

– To on zaczął – mówię, czując w ustach krew sączącą się z pękniętej wargi.
– Twoja wychowawczyni powiedziała co innego.
Spuszczam wzrok. Ojciec zerka na mnie, po czym wraca wzrokiem na ulicę. Dojechaliśmy do świateł. Jest czerwone
– Musiałem to zrobić. On mi naskakiwał – odzywam się po chwili milczenia.
– Musiałeś?
– A co? Nie chcę być traktowany, jak ktoś gorszy. Nie chcę być gorszy.
Na pasie obok młody facet w sportowym, czarnym samochodzie. Spotykają się wzrokiem z moim ojcem. Ojciec patrzy na niego obojętnie. Na twarzy tamtego kierowcy pojawia się zacięcie. Gdy zapala się zielone, sportowy samochód rusza z piskiem opon i wysforowuje się do przodu.
– Do tego nie potrzeba krwi. Nie musisz być ani najsilniejszy, ani najszybszy, ani nawet najmądrzejszy.
Patrzę na niego zdziwiony. Dojeżdżamy do kolejnych świateł. Znowu czerwone. Ojciec wjeżdża na pas do skrętu w lewo, jedzie wzdłuż rzędu czekających samochodów. Gdy dojeżdża do czarnego sportowego auta, zwalnia, włącza kierunkowskaz i zaczyna się wciskać przed nie. Facet z tego samochodu gwałtownie gestykuluje. Światło zmienia się na zielone. Rozlega się wycie klaksonu. Ojciec zachowuje spokój. Powoli i konsekwentnie wciska się na miejsce przed sportowym samochodem. Po chwili cichnie klakson. Ojciec macha rozwścieczonemu kierowcy w geście podzięki, miga mu awaryjnymi.
Suniemy statecznie w rzędzie samochodów. Z głośników sączy się spokojna muzyka.

Maciek

O AUTORZE: Czterdziestolatek, szczęśliwy mąż i tato. Bardzo lubię czytać, zarówno książki fabularne, jak i wiedzowe, chociaż ostatnio mam na to niewiele czasu. Hobby to także granie, obecnie na PS4 (z grami komputerowymi jestem zrośnięty jak z książkami, bo gram od czasów 8-bitowego Atari). Pisać lubię i muszę - to od zawsze moja naturalna potrzeba. Tego bloga założyłem, aby od czasu do czasu tę potrzebę zaspokoić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment